„Dzwony” Edwarda Leszczyńskiego

Najbardziej pretensjonalny wiersz na świecie

Rozkołysane, ciche, śpiewne
W głębiach mej duszy płaczą dzwony.
A jest to jak westchnienie rzewne,
Jakby mdlejąca skarga kwiatów,
Jak serca żal nieukojony
Jak wiew zaświatów.

Gdyby ktoś chciał w kilku słowach zinterpretować powyższy fragment, mógłby powiedzieć takie oto zdanie: „coś się komuś dzieje”. I byłaby to, jak sądzę interpretacja trafna. W głębi czyjeś duszy dzieje się coś. Coś wydostaje się na zewnątrz jako westchnienie. Westchnienie to jak wiemy wyraz różnych uczuć, czyli dokładnie nie wiadomo co. W głębi czyjeś duszy płaczą dzwony:

a) Jak westchnienie
b) Jak skarga kwiatów
c) Jak serca żal
d) Jak wiew zaświatów

ale w jakich proporcjach mieszają się ze sobą owo: westchnienie, kwiat, żal i zaświat nie wiadomo. Można tworzyć diagramy, np. że na płacz dzwonu składają się:

lecz jak jest w istocie?

Żal

Osoba mówiąca w wierszu nie poddaje się jednak tak łatwo i w kolejnych partiach  możemy się dowiedzieć ,że dzwon rzuca „płaczu wstęgi zwiewne” nad czyjąś „zdruzgotaną nadzieją” oraz, że wiedzie kogoś duszę w „kraj daleki”. Dzwon ma też związek z tymi, którzy:

a) Mają wygasłe łona
b) Nie mogą już kochać

Możliwe, że chodzi tu o wspomniany brak nadziei, logiczne jest w końcu, że jeśli ktoś miał nadzieję i została ona zdruzgotana, to nie może kochać, a już na pewno ma wygasłe łono!! I w sumie moglibyśmy na tym poprzestać, gdyby nie zaciętość podmiotu lirycznego, bowiem z „nieukojonych skarg „ płyną „wiecznie łkające tony”. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, skargi płyną rozpaczą. Zgadujemy od razu, że wieczną.

via GIPHY

Niepewność

Skąd tak niesprecyzowany wgląd na sytuacje? Ano stąd, że mamy do czynienia z westchnieniem, a tu źródła nie sposób uchwycić.

Ten, który mówi w wierszu jest świadomy jakiegoś końca. Nie jest to wprost powiedziane , ale możemy się domyślać, że jest on przyczyną smutku. W końcu każde pożegnanie wywołuje u nas pewien odruch, nakłania na przykład do refleksji. Z każdym końcem ubywa trochę nas samych. Bezpośrednią konsekwencją końca jest chociażby podróż w kraj daleki.

Rozchwianych dźwięków grą podniebną
Wiodą mą duszę w kraj daleki;
Zda się — żegnają gędźbą srebrną
Coś, co umarło na wieki.

Nie pada jednak żadne konkretne miejsce, z którym moglibyśmy wiązać ów kraj daleki. Myślę, że jest to zabieg , która wpisuje się w reguły gry. Zostajemy zasypaniu informacjami, które mają na celu rozjaśnić nam pewną sytuacje, lecz ogólność opisu, jego silne zmetaforyzowanie sprawiają, że wiemy jeszcze mniej niż na początku. Rozchwianych dźwięków grą podniebną dzwon gra, a ten, komu się ta gra udziela, postanowił nam o tym powiedzieć . Zanim jednak to zrobił, zdecydował się na pewien chwyt. Przyjrzyjmy się dwóm przykładom:

a) Skarga kwiatów
b) Płacz śpiewającego dzwonu

W każdym z nich zachodzi pewna zależność. Im coś piękniejsze będzie, drobniejsze, mniej uchwytne, tym większy wprowadzi smutek. Westchnienie jawi się tu jakby wynik prostego działania:

Lekkość, powab, wdzięk + smutek = westchnienie.

I trzeba przyznać, że autor wiersza jest w tym konsekwentny. Jeśli jeszcze nie zrobiło Ci się smutno to jeszcze na koniec fragment:

Rozkołysane, ciche, śpiewne,
srebrne ich serca wciąż się chwieją,
Rzucając płaczu wstęgi zwiewne
Nad zdruzgotaną nadzieją.

To co nas może zainteresować, to sposób w jaki autor postanawia oddać ruch dzwonu. Nie mamy tu do czynienia z potęgą i ciężarem, dzwon jedynie się lekko kołysze, nie ma dźwięku od którego hałasu człowiek omdlewa, dzwon wydaje cichy śpiew. Zupełnie inaczej niż w wierszu Staffa w którym dzwony był raczej symbolem potęgi. Lekka, wijąca się na wietrze wstęga w opozycji do twardej, rozbitej i statycznej nadziei.

W tym momencie smutek osiąga swoje apogeum:

via GIPHY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *