Tomasz Różycki – poeta romantyczny?

a może po prostu dobry parodysta?

Magdalena Rabizo-Birek w „Romantycznych i Nowoczesnych”1 niczym detektyw Rutkowski doszukuje się śladów obecności romantyzmu w polskiej literaturze najnowszej, a jeden z rozdziałów swojej książki poświęca Tomaszowi Różyckiemu. Argumenty za obecnością Mickiewicza w poezji opolskiego pisarza przekonują. Gdybyśmy chcieli na przykład obronić tezę, że Różycki w wierszu Entropia(tom Vaterland) czerpie z Mickiewicza bardziej niż z jakiegokolwiek innego pisarza, moglibyśmy zacytować autorkę:

Mickiewicza i Różyckiego łączy przeczucie istnienia obok porządku historycznego, diachronicznego ponadhistorycznej synchroniczności w której możliwe jest obcowanie żywych w umarłymi.(str.424)

Jest to bowiem wiersz który opiera się na opozycji ojczyzny materialnej i wyobrażonej, podobnie jak w twórczości Mickiewicza:

Ten czerwiec, kiedy słońce gasi trawniki
nad Odrą i kruszą się mosty, powiedziałem,
że nie mam ojczyzny, zaginęła w transporcie,
a może rozniosły ją na grzywach armie konne,

a poeci przekręcili jej imię, przemieliły ją
czcionki gazet. Dlatego każdy uniósł, co mógł
pod powiekami, ziemię, piasek, cegły, całe płaty
nieba i zapach traw, i teraz nie wiadomo,

co z tym zrobić, jak zamknąć oczy, jak spać
i płakać. Jest czerwiec i coraz ciężej z nią iść.

Pytam, dlaczego nie spalili Lwowa, dlaczego
nie zamienili tego w popiół, leki dym,

nikt nie musiałby nosić takiego ciężaru całe
życie i nawet w snach po stokroć upadać.

[Entropia, VT]

Podmiot wiersza stwierdza, że nie ma ojczyzny, bowiem zaginęła w transporcie. Jest on zawieszony teraz pomiędzy jednym i drugim światem. Jeden z nich to przeszłość i Lwów, drugi to teraźniejszość i Polska. Podmiot nie czuje łączności zarówno z jednym, jak i drugim światem. Mosty, które mogłyby je połączyć kruszą się bowiem. W rezultacie zawieszony jest w próżni. Podejmując próbę połączenia świata przeszłości i teraźniejszości, traci kontakt z rzeczywistością, nie mogąc znaleźć żadnych elementów, z którymi mógłby się trwale utożsamić. Jedynym sposobem na ocalenie dawnego świata jest pamięć o nim.

Fakt że Różycki wykorzystuje opozycje świata materialnego i wyobrażonego, aby powiedzieć o bliskim jemu Lwowie, jest tylko dowodem na to, że romantyzm dla Różyckiego nie został jeszcze uśpiony w podręcznikach języka polskiego, lecz konsekwentnie buduje jego świat i różnego rodzaju strategie opowiadania o nim. Nie wystarczy już tylko przywołać jakiś motyw, warto żyć według zasad konstytuujących go.

Wiele badaczy Różyckiego wskazywało jego związki z innymi pisarzami. Do najbardziej zagorzałych oponentów twórczości Różyckiego z całą pewnością zaliczyć można Igora Stokfiszewskiego, który zarzucał nieraz autorowi „Dwunastu Stacji” jego zamiłowanie do klasycystycznych form. W rezultacie można było zaobserwować ciekawy proces wchłaniania Różyckiego w stereotyp poety niewolnika, który żeby powiedzieć: „boli mnie ząb”, mówi: „Adam Mickiewicz” i „Artur Rimbaud”.

Magdalena Rabizo-Birek pisze na przykład dość szczególną interpretacje wiersza „Języki”:

W liryk wpisana została istotna dla tego szkicu problematyka kontynuowania dzieła. Podmiot liryczny przymierza kostium wybrańca, który dziedziczy „nić” tradycji, staje się „głosem” narodu. Brzydki jest kraj i miasto(…)pomniejszeniu ulega naród, który Konrad kochał jak „przyjaciel” , kochanek, małżonek, ojciec”.

Autorka „Romantycznych i Nowoczesnych” przekonuje, że Różycki materializuje w wierszu postać wybawiciela, którego imię brzmiało czterdzieści i cztery .

Owszem, wiersz Języki można by łatwo przeczytać tak, jak proponuje autorka „Romantycznych i Nowoczesnych”. Mamy brudne miasto, które funkcjonuje w wierszu na zasadzie metonimii – oznacza jego mieszkańców zarażonych wirusem współczesności, skażonych bakterią konsumpcjonizmu i szybkiej kariery, pozbawionych zdolności do snucia refleksji o śmierci, brudnych na duszy, bez możliwości spadania, bez punktu odniesienia, którym był kiedyś Bóg. I oto jako remedium na problemy współczesnego człowieka poleca nam Różycki swojego bohatera, który zostaje wyniesiony wysoko ponad miasto, a więc ponad lud, z którego wyrósł, z którym jeszcze niedawno dzielił troski dnia codziennego. Bohater ów zostaje wyposażony w nić, dzięki której ocali mieszkańców, wskaże im drogę, którą należy iść.

Skojarzenie utworu z częstym w literaturze romantycznej motywem poety proroka, spotęgowane dodatkowo biblijną symboliką(potrójny język), przywodzi na myśl scenę widzenia księdza Piotra z „Dziadów”.

O funkcjonujących w utworach Różyckiego motywach poety romantycznego i poety przeklętego pisał już Marcin Jaworski w swoim szkicu o „Koloniach”, interpretując obecne w wierszu „Kawa i Tytoń” motywy jako grę z konwencją.2 Jaworski zauważył nieporadność bohatera w utworze, który w swojej stylizacji ma przypominać buntującego się artystę:

Kiedy zacząłem pisać, nie wiedziałem jeszcze,
co ze mnie zrobią wiersze, że się przez nie stanę
jakimś dziwnym upiorem, wiecznie niewyspanym,
o przezroczystej skórze, chodzącym po mieście

jakby lekko naćpany, kładącym najwcześniej
się razem z wściekłym brzaskiem, i jeszcze nad ranem
łażącym po znajomych, zupełnie spłukany,
jak jakaś menda, insekt, przywołany we śnie

kawałkiem gołej skóry, czy może westchnieniem.
I nawet nie wiedziałem, w co mnie wreszcie zmienią
te durne wiersze, skarbie, i że to ty właśnie
przywołasz mnie do życia i że dzięki tobie

tylko będę widzialny, z tobą się położę
i odczekam tę chwilę, dopóki nie zaśniesz.
[Kawa i Tytoń, Kolonie]

„Kawa i Tytoń” jest jednym z wielu wierszy z tomu „Kolonie”, który porusza kwestie procesu twórczego, zaliczyć go można więc do utworów autotematycznych. Nie dotyczy on jednak problemu kreacji utworu, bowiem na pierwszy plan wysuwa się w nim artysta. Poeta wyraża swoje zdziwienie tym, co zrobiły z nim wiersze. Determinują one nie tylko jego zachowanie i stosunek do świata, ale nawet wygląd. Podmiot liryczny stał się upiorem o przezroczystej skórze, który włóczy się po mieście, nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca. Bohater jest kimś na wzór Gustawa z Dziadów, który również został przywołany do życia – tyle tylko, że przez wiersze.

Hiperbola

Według tradycji modernistycznej poeta to ktoś obdarzony niezwykłymi zdolnościami kreacyjnymi, mający w pogardzie dobra materialne i mieszczański, filisterski styl życia. Przedstawiany był jako osoba niezadbana, przejawiająca skłonności do nadużywania alkoholu, swoim zachowaniem oraz wyglądem łamiąca ogólnie przyjęte konwencje społeczne. Na pierwszy rzut oka bohater Różyckiego posiada wiele cech poety modernistycznego, są to jednak pozory. Przede wszystkim nie ma on wpływu na swoją twórczość. Zostaje przerwany naturalny porządek rzeczy, według którego to pisarz tworzy dzieło, a nie dzieło artystę. Można powiedzieć, że dochodzi do sytuacji, w której poeta traci kontrolę nad wierszami, będąc już nie kreatorem, a medium przez które przemawiają utwory.

Również zachowanie poety wydaje się być nieautentyczne, na co zwraca uwagę Jaworski. „Kawa i tytoń” nie są to używki typowe dla poety modernistycznego, który chcąc pobudzić swoją wyobraźnie, uciekał się raczej do narkotyków i popularnego w tamtych czasach absyntu.

Bohater wyliczając atrybuty swojej wyjątkowości, daje się zdemaskować jako osoba, która tylko pozuje na poetę wyklętego. Znajdująca swój wyraz w wierszu hiperbola zostaje rozładowana. Taki zabieg pozwala przede wszystkim spojrzeć na dany tekst z bezpiecznego dystansu.

A teraz wróćmy do wiersza „Języki”. Czy rzeczywiście mamy tutaj do czynienia z jakąś misją podmiotu lirycznego do spełnienia? Na pewno nie mówią nam o tym pierwsze dwa wersy utworu:

Brudne przedwiośnie w brudnym mieście,/jakby mgła zarosła ulice i ganki.

Autorka „Romantycznych i Nowoczesnych” widzi w brudnym mieście– jak już się powiedziało – symbol współczesności, z której należy wyprowadzić mieszkańców niczym z mitologicznego labiryntu. Miasto nie jest jednak skażone żadnym z elementów składającym się na ową współczesność. Nie ma w nim nawet śmieci sensu stricto, które mogły by przecież funkcjonować w utworze jako oczywisty symbol konsumpcjonizmu . Zauważmy, że na brud obecny w utworze składają się wyłącznie warunki atmosferyczne, które przypominają podmiotowi lirycznemu mgłę. Wiersz z pośród wielu funkcji ma bowiem i tę, która opisuje stan przejścia pomiędzy nocą a dniem, jest to stan w którym mieszają się ze sobą dwa pierwiastki: biały i czarny tworząc nieokreśloną szarość, która może sprawiać wrażenie brudu. Hiperbolizacja zastosowana przez Różyckiego w utworze zostaje tym samym rozładowana, nie można przecież ratować ludzi przed tym, że na dworze jest szaro.

Konwencjonalizm

Wiersz Różyckiego jest bardzo ciekawy, bo z jednej strony mamy w nim do czynienia z odwołaniem do romantycznej koncepcji poety przywódcy, który ma za zadanie wskazać ludziom właściwą drogę, z drugiej – pokazuje czym tak naprawdę jest tak dla Różyckiego konwencja, w którą wchodzi po to, by ją w jakiś sposób naruszyć.

Wydaje się więc jakby Różycki świadomie popychał nas ku jakiemuś typowi interpretacji, aby pokazać, że jego tekst i tak się przed nim obroni. To my jesteśmy zwodzeni efektownym trikiem przez autora. Dajemy się wplątać w grę, która wymusza na nas takie a nie inne myślenie.

W innym wierszu Różycki przedstawia wizerunek potężnego poety, który stoi wysoko ponad tłumem, a nawet ponad Bogiem . Tutaj także konwencja pęka pod naporem hiperboli:

Mrówka pożera larwę, według praw natury
a dziecko zjada mrówkę – trochę szczypie w język,
ciekawość zawsze szczypie. Dziecko połknie rekin
na rajskiej plaży Goa, lecz widzi to z góry

Bóg i złapie rekina, tak jak łapie szczura,
tygrysicę i słonia. Boga zaś poeta
pożre w swoim pokoju, on będzie niestety
żywić się wszystkim. Potwór, podobny do knura,

pęcznieje i wydala. Żywi się papierem,
lecz wpuśćcie go do domu, a znajdzie w pościeli
ukryte ślady po snach, po miłości – skradnie
to, co macie świętego, przeżuje, obrośnie

od tego białym mięsem i trującym włosiem,
wystarczy tylko dotknąć, otrzeć się przypadkiem.

[Mrówki i rekiny, Kolnie]

W utworze został opisany łańcuch pokarmowy. Na początku wszystko odbywa się na zasadzie prawdopodobieństwa. Larwę zjada mrówka, a mrówkę dziecko. Dziecko zostaje zjedzone przez rekina. Pojawia się wtedy Bóg, który łapie i pożera rekina. Jednak to nie Bóg stanowi koniec ciągu n+1, lecz poeta, który zjada Boga, przejmując jego moc kreacyjną. Wszystko, co teraz stworzy, wchłonie, aby znów móc z siebie wydalać. I tak bez końca.

Konsumpcja poety odbywa się bez wcześniejszej selekcji – pożera on wszystko, co spotka na swojej drodze. Jest kimś na wzór knura, nie tylko ze względu na swoją wszystkożerność, ale także wygląd – jego ciało porasta trujące włosie. Niewątpliwie mamy tu do czynienia z kimś obrzydliwym i groźnym. Ale czy zapewnienia podmiotu mówiącego o wszystkich okropności poety wystarczą, żeby zacząć się bać? Raczej nie.

Spróbujmy wyliczyć rzeczy, którymi posila się bestia. Są to sny i miłość. Potwór, który żywi się snami nawet w porównaniu z mrówką, wydaje się być łagodnym stworzonkiem. Mrówka bowiem pożera larwę, sprawiając, że ona cierpi. Mrówka jest źródłem bólu, w przeciwieństwie do poety. On może być co najwyżej źródłem westchnienia, które jest wynikiem pustki po utraconym śnie i miłości.

Również to, jak wygląda poeta nie powinno wywoływać w nas strachu, nawet jeśli przypomina potwora z najgorszego koszmaru. Dlaczego? To proste. Potwór ten nie ma w zwyczaju pokazywać się ludziom. Odwiedza tylko miejsca, które zostały przez nich opuszczone: lecz wpuśćcie go do domu, a znajdzie w pościeli/ ukryte ślady po snach, po miłości.
Środowisko w którym przebywa „potwór” jest z kolei delikatne, miękkie. Pościel może być symbolem intymności, ale jej biel oznacz także niewinność.

Poezja Różyckiego jest silnie skonwencjonalizowana. Ale konwencja, którą się posługuje Różycki jest przez niego rozsadzana, dzięki czemu uzyskuje efekt odwrotny do zamierzonego. W wierszu Mrówki i rekiny mamy do czynienia z sytuacją liryczną, w której bezsilny poeta przedstawiany jest jako potwór. Dzięki transpozycji tonów ogarnia nas nie powaga – lecz śmiech.

W Dwunastu stacjach Różycki zestawił podniosłość z tematyką codzienną, co dało w odniesieniu do Pana Tadeusza efekt parodystyczny. Był to pretekst do wypowiedzenia się o sprawach dla niego ważnych. W wierszach Różyckiego działa podobny mechanizm. Tam treść poddana procesowi hiperbolizacji tak silnie oddziałuje na formę, że mimowolnie ją rozsadza. Jest to jak starcie dwóch przeciwległych sił o różnych wartościach.

BIBLIOGRAFIA

1Magdalena Rabizo-Birek, Romantyczni i Nowocześni. Formy obecności romantyzmu w polskiej literaturze współczesnej, Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego, 2012 (cytaty ze str. 439)

2Marcin Jaworski, Ostatni dzień wakacji: o „Koloniach” Tomasza Różyckiego, Polonistyka nr 4 (61), 2008

Tomasz Różycki, Kolonie, Kraków 2006, wyd. Znak

Tomasz Różycki, Dwanaście stacji, Kraków 2004, wyd. Znak

Tomasz Różycki, Vaterland, Łódź 1997, wyd. Stowarzyszenie Literackie im. K. K. Baczyńskiego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *